Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

16.05.2017
wtorek

Nie jestem twoim murzynem

16 maja 2017, wtorek,

„Bóg wybacza morderstwo i cudzołóstwo, ale nie integrację z kolorowymi” – stwierdziła biała kobieta w średnim wieku w jednej z pierwszych scen z filmu dokumentalnego „Nie jestem twoim murzynem” w reż. Raoula Pecka. Wypowiedź nagrano w 1957 r. podczas protestów w mieście Little Rock w stanie Arkansas. Biali mieszkańcy protestowali przeciwko wpuszczeniu do szkoły średniej Little Rock Central High School dziewięciu czarnoskórych nastolatków. Segregację rasową w szkołach, środkach transportu i wszelkich miejscach publicznych zniesiono w Stanach Zjednoczonych siedem lat później wraz z wejsciem w życie ustawy o prawach obywatelskich, ale Ameryka do dziś ma z rasizmem spory problem. I właśnie o tym jest nominowany w tym roku do Oscara film Pecka.

Obraz miał swoją polską premierę podczas otwarcia trwającego od 12 do 21 maja we Wrocławiu, Warszawie, Gdyni, Bydgoszczy i Lublinie festiwalu Millenium Docs Against Gravity. Dokument to wyjątkowy, bo reżyser wykorzystał w nim niepublikowane dotąd fragmenty niedokończonej książki czarnoskórego Jamesa Baldwina, jednego z najważniejszych współczesnych amerykańskich pisarzy i eseistów. Dzieło miało nosić tytuł „Remember This House” i opowiadać o historii segregacji rasowej, a oś tej opowieści stanowić miały zabójstwa trzech ikon walki o prawa obywatelskie: Martina Luthera Kinga, Malcolma X i Medgara Eversa.

Praca Pecka nad filmem trwała dziesięć lat, jednak dopiero kiedy dostał prozę od siostry Baldwina, Glorii, zyskał pewność, jaką dokument ma mieć formułę. Historia opowiedziana jest słowami napisanymi przez Baldwina (i głosem aktora Samuela L. Jacksona, który jest narratorem), a ilustrowana archiwalną dokumentacją walki o równouprawnienie i nagraniami współczesnych zamieszek między innymi w Ferguson po zabójstwach czarnoskórych nastolatków i młodych mężczyzn (Michael Brown, Trayvon Martin i inni) przez białych policjantów.

Narrację uzupełniają wypowiedzi Baldwina, między innymi z programów telewizyjnych, i wystąpienia na Uniwersytecie Cambridge oraz fragmenty filmów hollywoodzkich pokazujące ewolucję obecności czarnych Amerykanów na dużym ekranie.

James Baldwin zostawił tylko trzydzieści stron swojej ostatniej książki. Więcej napisać nie zdążył, bo zachorował na raka żołądka. Zmarł 1 grudnia 1987 r. Miał 63 lat. Niedługo przypada trzydziesta rocznica jego śmierci – to dobry moment, aby przypomnieć postać autora.cole-james-baldwin-fotoJames Arthur Baldwin urodził się w 1924 r. w Nowym Jorku. Nie znał swego biologicznego ojca. Najstarszy z dziesięciorga rodzeństwa, wychowany w Harlemie przez zapracowaną matkę i ojczyma tyrana, pastora w kościele babtystów. Rodzinie wciąż brakowało pieniędzy, młody James opiekował się rodzeństwem, znosił brutalne zaczepki policji na tle rasistowskim i obelgi ojczyma, z którego poglądami się nie zgadzał. David Baldwin uważał, że buntownicza postawa wobec białych prowadzi tylko do nieszczęść, a lekarstwa na problemy czarnoskórych to gorliwa modlitwa i trzymanie się surowych zasad Kościoła. Pastor miał też nadzieję, że James pójdzie kiedyś w jego ślady. Tak się nie stało.

Do przeżyć z młodości Baldwin wracał później w swojej twórczości wielokrotnie, poczynając od debiutanckiej, w dużej mierze autobiograficznej powieści „Głoś to na górze” (1953). W zbiorze esejów „Następnym razem pożar” (1963) pisał o klaustrofobicznej atmosferze czarnego kościoła, w jakieś się wychował. Nazwał ją „maską, za którą kryje się rozpacz i nienawiść do samego siebie”.

Jako nastolatek Baldwin przestał utożsamiać się z Kościołem. Próbował odcinać się od żelaznej dyscypliny w domu i hermetycznego środowiska. Przeżywał też konflikt wewnętrzny związany z własną orientacją homoseksualną, bo w kościele słyszał, że gejów pochłonie ogień piekielny. W 1984 r. Stan Lathan wyreżyserował film fabularny na podstawie pierwszej książki pisarza. W rolach głównych wystąpili Paul Winfield, James Bond III, Ving Rhymes i Afre Woodard. Oto trailer „Głoś to na górze”:

Pastor uważał, że biały czlowiek uosabia diabła, a Afroamerykanie bezpieczni mogą być tylko we własnym środowisku. Rzeczywistość miejskiej dżungli z niskim poziomem edukacji, wszechobecną biedą i ograniczeniami społecznymi i ekonomicznymi była rzeczywistością oswojoną. Jak stwierdził sam Baldwin w filmie „Nie jestem twoim murzynem”, nigdy nie nauczył się nienawidzić białych głównie dzięki białej nauczycielce, która dostrzegła inteligencję dziesięcioletniego Jamesa. Podrzucała mu książki, zapraszała do kina i opowiadała o historii europejskich krajów.

Poza tym jednym z bohaterów jego dzieciństwa był aktor John Wayne – na dużym ekranie kowboj, symbol amerykańskiego patriotyzmu i pogromca Indian. Baldwin podziwiał go do momentu, w którym dowiedział się, czym była eksterminacja Indian. „Wówczas dotarło do mnie, że my, czarni, też jesteśmy takimi Indianami” – powiedział w filmie Pecka. Świadomość przyszła wiele lat później, ale pisarz nigdy nie uznał białych za wcielenie diabła. Dlatego też, mimo zaangażowania w walkę o prawa obywatelskie, nigdy nie wstąpił do Czarnych Panter i nie został członkiem Narodu Islamu.

Czasy młodości Baldwina to jednak nie tylko Kościół i jego żelazne zasady. Przyszły autor urodził się pięć lat po słynnym „Czerwonym lecie” – tak czarnoskóry pisarz James Weldon Johnson nazwał zamieszki na tle rasowym, które wybuchły w 1919 r. w wielu miastach Stanów Zjednoczonych. Napięcia rasowe rosły, a życie kulturalne się rozwijało. Były to czasy Wielkiej Migracji Afroamerykanów z Południa na Północ. Uciekali oni przed bezrobociem i prawami Jima Crowa. Zaludniali Harlem, który w latach 20. i 30. ubiegłego wieku stał się centrum kulturalnym Czarnej Ameryki. To wtedy powstał Renesans Harlemu, afroamerykański ruch intelektualny i artystyczny, tworzony przez takie prominentne postaci czarnej kultury jak pisarze i poeci Langston Hughes, Zora Neale Hurston, Bruce Nugent i Countee Cullen. Poezję tego ostatniego czytał pasjami młody Baldwin.

Spore znaczenie dla młodego czarnego chłopaka miał fakt, że wiele kluczowych postaci tego fermentu sympatyzowało ze środowiskiem LGBT lub do niego należało.

Wyżej trailer filmu fabularnego „Brother to Brother” (reż. Rodney Evans, 2004). Obraz opowiada o czarnoskórym studencie Perrym (Anthony Mackie), który zaprzyjaźnia się ze starszym bezdomnym mężczyzną (Roger Robinson). Ten ostatni okazuje się pisarzem i malarzem Brucem Nugentem. Mężczyzna zabiera Perry’ego w podróż w przeszłość – do czarnego, gejowskiego Harlemu.

Kiedy James Baldwin dorastał, w Harlemie działały już słynny Teatr Apollo, kina i muzea. W klubach i na ulicach wybrzmiewał jazz. Swoją siedzibę miały tu afrocentryczno-nacjonalistyczna organizacja Universal Negro Improvement Association and African Communities League Marcusa Garveya i wspierająca edukację i prawa Afroamerykanów National Association for the Advancement of Colored People. Przed brownstones, kamienicami z elewacją z piaskowca, które do dziś są wizytówką dzielnicy, starsi mężczyźni grali w szachy, a dzieci chłodziły się pod strumieniami wody.harlem-sidewalik-1939-sid-grossman003eHarlem stawał się jednak coraz mniej bezpiecznym miejscem. Przemoc, handel narkotykami i wojny gangów w latach 40. zaczęły być codziennością. Dzięki Redowi Jacksonowi, siedemnastoletniemu szefowi gangu Midtowners, świat poznał czarnoskórego fotografa Gordona Parksa. W 1948 r. w magazynie „Life” ukazał się jego słynny fotoreportaż zatytułowany „Harlem Gang Leader”, dokumentujący życie handlarza narkotyków, jego współpracowników i rodziny. Kilka zdjęć z tej sesjii można zobaczyć tutaj.

Jeszcze do 21 maja w warszawskiej Zachęcie potrwa wystawa zdjęć Parksa „Aparat to moja broń”. W dniach 2 czerwca–21 sierpnia ta sama wystawa pokazywana będzie w Muzeum Współczesnym we Wrocławiu. Szczegółowy program otwarcia ekspozycji i wydarzeń jej towarzyszących: tutaj.

Jako nastolatek Badwin, redaktor szkolnej gazetki w Frederick Douglass Junior High, poznał w Greenwich Village starszego od siebie o 23 lata malarza Beauforda Delaneya. Stał się on mentorem przyszłego pisarza. „Delaney był pierwszym znanym mi osobiście dowodem na to, że czarnoskóra osoba może być artystą i się z tego utrzymywać” – mówił w wywiadach autor. Baldwin był dobrym uczniem, ale nie mógł znieść docinków na tle rasowym ze strony kolegów i nauczycieli. W 1948 r., w wieku 24 lat, wyjechał do Paryża. Zrobił to za radą innego afroamerykańskiego pisarza – Richarda Wrighta – który trafił do stolicy Francji dwa lata wcześniej, już po wielkim sukcesie powieści „Syn swego kraju” („Native Son”, 1940).

Bohater książki Wrighta – czarnoskóry dwudziestolatek Bigger Thomas – mieszka w gettcie w Chicago. Wysoki czynsz, bieda, ciągłe poczucie niższości i niemożność znalezienia pracy – w takich realiach dorastał i funkcjonuje. Niesprzyjające okoliczności sprawiają, że zabija białą dziewczynę. Powieść obsypano nagrodami, pojawiły się porównania do prozy Dostojewskiego. Baldwin nazwał Wrighta „najlepszym pisarzem na świecie” i „swoim ojcem duchowym”.

Ich przyjaźń przetrwała długie lata. Swój pierwszy zbiór esejów zatytułował „Notes of a Native Son” (1955), nawiązując do tytułu dzieła Wrighta. Mimo zachwytów nad pisarstwem kolegi po fachu Baldwin w esejach skrytykował postać Thomasa jako „stereotypową i mało realistyczną”. Z drugiej strony, odnalazł w sobie wiele cech tego bohatera. Wątki autobiograficzne, rozważania o rasie, różnicach między rasizmem w Stanch Zjednoczonych i Europie, animozje między Afroamerykanami a Żydami, polemika z Harriet Beecher Stowe, autorką „Chaty wuja Toma” – tematy poruszane w esejach będą później w prozie Baldwina powracać i ewoluować.notes-of-native-sonWiększość życia pisarz spędził za granicą: miał dom w Saint-Paul-de-Vence w Prowansji na Lazurowym Wybrzeżu, pomieszkiwał w Turcji i Szwajcarii. „Nie tęskniłem za niczym, co amerykańskie. Brakowało mi tylko rodziny, poranków w Harlemie i unoszącego się w powietrzu zapachu smażonego kurczaka” – mówił w filmie Pecka.

Jego francuski dom odwiedzali najważniejsi artyści: Marlon Brando, Miles Davis, Nina Simone, Josephine Baker, Yves Montand, Richard Avedon i inni. Z Simone i Avedonem się przyjaźnił. Do Nowego Jorku wracał, ale nigdy nie na stałe. Kiedy przyjeżdżał do USA, angażował się politycznie – w 1957 r. wziął udział w antyprotestach w Little Rock, potem w Marszu na Waszyngton (1963) na rzecz zniesienia płacy minimalnej i segregacji rasowej. To wtedy Martin Luther King wygłosił swoje słynne przemówienie „I Have a Dream”.

Jako osoba obdarzona charyzmą, ciętym dowcipem, ceniony pisarz, ekspert od spraw rasy i orędownik walki o prawa obywatelskie, Baldwin był częstym gościem w amerykańskiej telewizji. W 1963 r. zaprosił do gabinetu ówczesnego prokuratora generalnego Roberta F. Kennedy’ego, popularnych czarnoskórych artystów i aktywistów (aktora Harry’ego Belafonte, aktorkę i piosenkarkę Lenę Horne oraz dramaturżkę Lorraine Hansberry), a także kilka innych ważnych wówczas osób dla życia publicznego (m.in. białego aktora Ripa Torna i białą członkinię organizacji NAACP, June Shagaloff Alexander). Pisarz namówił też do udziału w spotkaniu Jerome’a Smitha, dwa lata wcześniej dotkliwie pobitego przez białych mężczyzn. Rozmawiali o przemocy policji wobec Afroamerykanów, bezrobociu, dyskryminacji rasowej, polityce nierównych szans i zamieszkach w Birmingham. Warto zaznaczyć, że Kennedy’emu, jak sam wówczas stwierdził, „kwestia murzyńska nie spędzała snu z powiek”. Dopiero kilka lat później jako prezydent USA wykaże się empatią w kwestii dyskryminacji rasowej. Po tym spotkaniu tygodnik „Time” umieścił Baldwina na okładce:cover-time-may-171963Kolejna, też istotna, dyskusja prawach obywatelskich odbyła się w tym samym roku, przed kamerami. W studiu telewizji CBS przy jednym stole usiedli Baldwin, Belafonte, aktorzy Marlon Brando i Charlton Heston, Sidney Poitier, reżyser i pisarz Joseph Manckiewicz oraz moderator David Schoenburn. Wszyscy uczestnicy dyskusji maszerowali wcześniej razem w Waszyngtonie. Jak wspomniałam na początku wpisu, w 1964 r. prezydent Lundon B. Johnson podpisał ustawę delegalizującą segregację rasową.

James Baldwin miał na koncie około 30 powieści, nowel, opowiadań, esejów i dramatów. Najważniejsze to prócz wspomnianej już „Głoś to na górze” powieść „Inny kraj” (1962), napisana poetyckim językiem historia trudnej miłości z konfliktem rasowym w tle, „Mój Giovanni” (1956) o rozdarciu głównego bohatera między uczuciem do kobiety i mężczyzny, „Powiedz mi, jak dawno odszedł pociąg” (1968), pełna retrospekcji opowieść o biało-czarnym świecie Nowego Jorku, i eseje „Następnym razem pożar” (1963), m.in. o chrześcijaństwie, Narodzie Islamu i byciu czarnym w Ameryce.

Druga faza twórczości pisarza nie cieszyła się już takim powodzeniem. Teksty Baldwina do dziś są czytane i omawiane w amerykańskich szkołach i na tamtejszych uniwersytetach. Jego nazwisko kojarzone jest z tematyką rasy, choć on sam bronił się przed takim zaszufladkowaniem. Odważna, jednocześnie analityczna i pełna metafor proza pisarza pokazywała też jego ambiwalentny stosunek do czarnej społeczności. Z tego powodu był przedmiotem krytyki, m.in. ze strony członków Czarnych Panter.

W tym roku bogata korespondencja Baldwina trafiła do harlemskiego Schomburg Center for Research in Black Culture. 30 lat po śmierci pisarza przesłanie jego prozy wciąż żyje w twórczosci innych artystów. Ostatnie przykłady: „Can I Get a Witness? The Gospel of James Baldwin” – musical inspirowany esejami „Następnym razem pożar”, który miał swoją premierę w ubiegłym roku w teatrze Harlem Stage, oraz przejmująca książka „Between the World and Me” (2015) Ta-Nehisi Coatesa, inspirowana esejami pisarza i jego spotkaniem z Kennedym. Coates napisał ją w formie listu do swojego syna. Opisuje problemy, z jakimi boryka się czarny Amerykanin, zastanawia się nad istotą białej supremacji i nad tym, jaki wpływ na dalsze życie ma dorastanie w biedzie.
coates-book
Na koniec kilka zdań o tytule dokumentu Pecka. Oryginalny anglojęzyczny – „I’m Not Your Negro” – może wzbudzać kontrowersje, ale autor i tak go złagodził. Cytat z użytej w filmie wypowiedzi pisarza brzmiał w oryginale „I’m not your nigger” („Nie jestem twoim czarnuchem”), czyli był jeszcze mocniejszy.

„Nigger” mógłby jednak zamknąć twórcom drogę do szerszej dystrybucji, odstraszyć ewentualnych sponsorów lub sprowokować protesty i odwrócić uwagę od samej wartości filmu, nic więc dziwnego, że Peck postanowił nie ryzykować. O historii, znaczeniach i kontekście kulturowym „negro” i „niggera” – oba określenia uważane są dziś za rasistowskie – pisałam na blogu Czarna Ameryka kilka wpisów wcześniej.

Tłumacze obcojęzycznych tytułów filmów rzadko kiedy wykazują się wyczuciem – tworzą słowotwórcze potworki albo wyrazy nijak mające się do treści filmu, ale w przypadku „Nie jestem twoim murzynem” trafili w dziesiątkę. Tutaj kombinacje nie były potrzebne – dosłowne tłumaczenie sprawdziło się bardzo dobrze, a znaczenie słowa „murzyn” z użyciem małej litery wprowadza wartość dodaną, która idealne pasuje do przesłania dokumentu.

Jak wiadomo, „Murzyn” pisany wielką literą to przedstawiciel czarnej rasy, podczas gdy „murzyn” to w przenośnym znaczeniu ktoś opalony lub gorszy, wykonujący za inną osobę jakąś pracę. Za pośrednictwem słów Baldwina Peck próbuje w dokumencie wyjaśnić istotę rasizmu i jego powody, a przekonanie o supremacji jednej rasy i niższości innej jest przecież w tym przypadku kluczowe. Na tym polega istota dyskryminacji – na przekonaniu o tym, że ktoś jest gorszy. Tytułowym „murzynem” może być właściwie każdy – osoba ciemnoskóra mieszkająca w jakimkolwiek kraju lub każda inna, dyskryminowana ze względu na rasę, orientację seksualną czy z innych powodów. To tylko kolejny dowód na uniwersalne przesłanie zarówno prozy Baldwina, jak i filmu.

Peck zresztą podkreśla w wywiadach, że na takim odbiorze dokumentu mu zależało. Inna sprawa, że słowo „negro”, często pojawiało się w prozie Baldwina. Przynajmniej do lat 60. było na określenie osoby czarnoskórej powszechnie używane.

I jeszcze jedna rzecz. Informacyjnie, dla osób zainteresowanych twórczością pisarza. Kilka jego dzieł zostało wydanych w polskiej wersji językowej: opowiadania „Dziś rano, dziś wieczór, tak prędko” (1965) i „Na spotkanie człowieka” (1971), powieści „Głoś to na górze” (1966), „Inny kraj” (1968) „Gdyby ulica Beale umiała mówić” (1977), „Mój Giovanni” (1991) i „Powiedz mi, jak dawno odszedł pociąg” (1971) oraz wybór esejów „Następnym razem pożar” (1965, w tłumaczeniu Daniela Passenta).

Teksty autora ukazały się też w dwóch numerach pisma „Literatura na świecie”: eseje „Obcy w wiosce”, „Odkrycie: Co to znaczy być Amerykaninem” i „Murzyni nie lubią Żydów, ponieważ nie lubią białych” (nr 4-6, 2002) oraz fragmenty „Gdyby ulica Beale umiała mówić” i rozmowa Baldwina z afroamerykańską poetką Nikki Giovanni (nr 10, 1975). Baldwin jest też bohaterem książki z serii „Klasycy Literatury XX wieku” (1985) autorstwa Wacława Sadkowskiego. W nawiasach podałam daty polskich publikacji.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. „Nie tęskniłem za niczym, co amerykańskie.”
    Żaden światły człowiek, nie będzie tęsknił do Ameryki; to kraj dla ciemnych mas mających przed oczami $$$$ i gadających na okrągło z Jezusem.
    To co stworzył tam człowiek jest po prostu szkaradne.

  2. Dziękuję za wspomnienie o Baldwinie. Czytałam w młodości jedną z jego książek, niestety nie jestem pewna tytułu. Dzięki tej lekturze zdobyłam pojęcie o dorastaniu i życiu w Harlemie. Niektóre sceny, czy obrazy mam do dziś przed oczami.

  3. @TKosowski – Miło mi. Jeśli Harlem w latach 30. to pewnie „Głoś to na górze”, a jeśli lata 70. to „Gdyby ulica Beale umiała mówić”, dla mnie to też były pierwsze opowieści o Harlemie, które przeczytałam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Obejrzalam ten film juz 2 razy, byl emitowany na kanale ARTE pod koniec kwietnia. Znakomicie zrobiony i wstrzasajacy.
    W mlodosci czytalam „Nastepnym razem pozar”, dziekuje za przypomnienie autora.

  6. @eva47 – Dziękuję za zaglądanie na bloga. 🙂

  7. Ja zaczynalem od, wydanej przez PIW w serii Prozy Wspolczesnej w 1975 r, ksiazki „Inny kraj”.

  8. PS Wlasnie skonczylem Fences i Ma Rainey’s Black Bottom (pod wplywem wpisu 27.02.2017 poniedziałek „August Wilson – cichy bohater Oscarów”).

  9. @schwarzerpeter – Ma Rainey z pewnością zasługuje na osobny wpis. U mnie najpierw był „Mój Giovanni”. Serdeczności. 🙂

  10. sugarwhatever
    Dear dishwasher,
    GFYourself !

  11. same to you maciekplacek!