Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

22.06.2017
czwartek

Powrót Jaya-Z, film o Tupacu i wyrok w sprawie zabójstwa Philando Castile’a

22 czerwca 2017, czwartek,

Pierwszy, już prawie wakacyjny, wpis wypada zacząć od dobrych wiadomości. Jay-Z (a właściwie od teraz JAY-Z) wraca z nową płytą.Jego trzynasty solowy album, który ukaże się 30 czerwca, wyprodukuje sam No I.D. Fanom hip-hopu, a szczególnie pierwszych krążków Commona, nie trzeba go przedstawiać.

Dla trochę mniej zorientowanych – Ernest Dion Wilson ukrywający się pod pseudonimem No I.D. nie bez powodu nazywany jest „ojcem chrzestnym hip-hopu z Chicago”. Właśnie w tym mieście wychowali się zarówno raper Common, jak i Kanye West, którego No I.D. przez długi czas był mentorem. Jego produkcje charakteryzują się zwykle dość miękkimi samplami i idealnie pasują do rymów zawierających osobiste treści (słynne „I Used To Love H.E.R.” Commona, w którym artysta porównał uczucie do kobiety do miłości do muzyki hip-hop, „Heartless” Kanye’go, „Smile” G-Unit, „Tears of Joy” Ricka Rossa i Cee-Lo czy „Find Your Love” Drake’a).

Zdarza mu się też mocniejsze uderzenie (Jay-Z, Kanye i Rihanna – „Run This Town”), ale generalnie styl No I.D. (który nie tylko tworzy podkłady, ale też gra na wielu instrumentach) to takie trochę połączenie wrażliwości DJ Premiera i Pete Rocka. Z Jayem znają się od lat 90., po raz pierwszy współpracowali ze sobą w 2002 r. przy kompozycji „All Around The World” z albumu „The Blueprint 2: The Gift & The Curse”, najpopularniejsza ich kolaboracja to oczywiście „D.O.A. (Death of Autotune)” (2009). Nowa, wydana po czterech latach przerwy płyta rapera ma nosić tytuł „4:44”. Na razie promuje ją fragment utworu „Adnis”.

Adnis to Adnis „AJ” Reeves, nieżyjący już ojciec muzyka, który odszedł od rodziny, kiedy Shawn Carter miał 11 lat. Spotkali się po latach, jednak wszystkie rany nie zostały zabliźnione, o czym raper wspominał wielokrotnie, m.in. w „Where Have You Been” i „Moment od Clarity”.

Trzydziestosekundowemu fragmentowi piosenki towarzyszy część wizualna – trailer krótkometrażowego filmu z Dannym Gloverem oraz laureatami Oscara Mahershalą Alim i Lupitą Nyong’o w rolach głównych. Krążek ma być dostępny tylko dla subskrybentów serwisu streamingowego Tidal, którego Jay-Z jest głównym udziałowcem. Album promują billboardy z napisem „4:44”, rozwieszone w wielu miejscach na świecie: w USA, Nowej Zelandii, Paryżu, Londynie, Australii i innych. Strategia promocyjna jest jak zwykle u muzyka przemyślana.

Fragment utworu trafił do sieci 18 czerwca, kiedy w USA obchodzony był Dzień Ojca – i trzy dni po tym jak Jay jako pierwszy raper, obok takich tuzów jak Kenny „Babyface” Edmonds i Berry Gordy, trafił do Salonu Sławy Autorów Piosenek (Songwriters Hall Of Fame). Artysta nie mógł stawić się na ceremonii, która bez wątpienia była jednym z największych wydarzeń w jego karierze i historii hip-hopu w ogóle, bo jego żona rodziła właśnie bliźniaki, ale honoru w SHOF pogratulował Jayowi nawet Barack Obama:

Wracając do nadchodzącej premiery płyty: od kilku miesięcy trwają spekulacje dotyczące jej brzmienia. Wiadomo, że raper nagrywał z takimi producentami jak Swizz Beatz i Zaytoven, ostatnio odwiedził Kingston na Jamajce i studio Tuff Gong, gdzie współpracował z Damianem Marleyem. Jeśli jednak głównym producentem (choć na pewno nie executive producentem – ten tytuł Jay zostawia zawsze dla siebie) ma być No I.D., a fragment utworu „Adnis” brzmi tak emocjonalnie jak mało która kompozycja, na której rymował wcześniej, „4:44” ma szansę być najbardziej osobistym krążkiem w jego karierze.

Można też się spodziewać tekstów społecznie i politycznie zaangażowanych. Rok temu raper nagrał kompozycję „Spiritual” – komentarz na temat niesprawiedliwości społecznej dotyczącej Afroamerykanów i przemocy policji wobec czarnoskórych młodych mężczyzn (m.in. Alton Sterling, Philando Castile):

Do Jaya-Z na pewno wrócę przy okazji premiery jego trzynastego albumu, a tymczasem słów kilka o sprawie wspomnianego już Philando Castile’a, którego rok temu zastrzelono na przedmieściach Falcon Heights w Minnesocie. Policjant Jeronimo Yaneza został właśnie uniewinniony od wszelkich zarzutów, w tym zarzutu zabójstwa. Przypomnijmy, Castile, jego partnerka i jej czteroletnie dziecko podróżowali samochodem, w którym nie działały światła stopu. Zgodnie z poleceniem policji mężczyzna zatrzymał się. Kiedy policjant poprosił o dokumenty, Castile odwrócił się, żeby wyciągnąć je z portfela. W tym samym czasie powiadomił funkcjonariusza, że ma broń, ale zaznaczył, że po nią nie sięga.

Mimo że trzydziestodwuletni Afroamerykanin, z zawodu nauczyciel, postąpił zgodnie z prawem, a pozwolenie na pistolet leżało w samochodzie, Yaneza oddał kilka śmiertelnych strzałów w stronę Castile’a. Tragedię nagrała telefonem komórkowym jego partnerka, zajście obserwował jej syn. Nagranie wykrwawiającego się mężczyzny obiegło cały świat. Ława przysięgłych uznała, że policjant miał prawo spanikować i działać w obronie własnej, przecież Castile ewidentnie „po coś sięgał”. Yaneza przyznał też, że miał prawo tak się zachować, bo „zatrzymani przypominali inne osoby poszukiwane wówczas za napaść z bronią w ręku”.

Nic dziwnego, ze rodzina zabitego szykuje teraz pozew cywilny przeciwko policjantowi. 20 czerwca podobny proces przeciwko policji i miastu Ferguson w stanie Missouri wygrała rodzina osiemnastoletniego Michaela Browna, którego trzy lata temu zastrzelił biały policjant. Bliscy Browna mają dostać ponad 2 mln dol. odszkodowania.Według statystyk w 2015 r. amerykańska policja zastrzeliła 991 osób, z czego 258 stanowiły osoby czarnej rasy. Większość z nich to mężczyźni w wieku od 18 do 44 lat (więcej tutaj).

Przemoc policji wobec czarnych Amerykanów, nakręcająca się spirala wzajemnych uprzedzeń, przyzwolenie na stosowanie kontrowersyjnego prawa „stand your ground” w wielu stanach (w wolnym tłumaczeniu oznacza ono „nie ruszaj się, nie cofaj się”, a upraszczając: polega na przyzwoleniu na zabijanie w obronie własnej, nawet kiedy jedyną przesłanką do strzału jest stwierdzenie, że „osoba wygląda podejrzanie – tak było w 2013 r. w przypadku siedemnastoletniego, nieuzbrojonego Trayvona Martina, który zginął, wracając ze sklepu z paczką cukierków) – to tematy niestety aktualne i mocno kontrastujące z dyskusją o rzekomej postrasowości i postczarności Ameryki (o czym więcej pisałam tutaj).

Walkę o równouprawnienie we krwi miał raper i aktor Tupac Shakur (syn Afeni Shakur i Billy’ego Garlanda, chrześniak Elmera „Geronimo” Pratta i Assaty Shakur – wszyscy byli aktywistami, związanymi m.in. z ruchem Czarnych Panter). Jego fabularyzowana biografia „All Eyez On Me” trafiła 16 czerwca do amerykańskich kin. Opinie o filmie w reżyserii Benny’ego Booma są podzielone. Obraz skrytykowali już raper 50 Cent, reżyser John Singelton. Ten ostatni przyjaźnił się z Tupacem i z nim współpracował (film „Poetic Justice”). Aktorce Jadzie Pinkett-Smith, przyjaciółce artysty ze szkolnych lat, nie spodobały się sceny portretujące jej relację z artystą. Demetrius Shipp Jr., który wcielił się w rolę rapera, wygląda jak jego sobowtór, a ciekawostką jest fakt, że ojciec aktora współpracował jako producent przy albumie „The Don Killuminati: The 7 Day Theory” Shakura.

W filmie pojawia się też Jamal Woolard w roli kolejnego tragicznie zmarłego rapera, Notoriousa B.I.G. Ten sam, który zagrał Biggiego w poświęconej mu biografii „Notorious” (reż. George Tillman Jr., 2009). Czekam niecierpliwie na polską premierę filmu, a oto jego trailer:

Skoro jestem przy nowościach, polecam stworzony i wyprodukowany przez Avę DuVernay („Selma”, „13th”) serial „Queen Sugar”, którego drugi sezon właśnie trafił do amerykańskiej telewizji. W USA jest emitowany w należącej do Oprah Winfrey stacji OWN, a w sieci można go oglądać na przykład na platformie internetowej Hulu.

Serial powstał na podstawie książki Natalie Baszile o tym samym tytule. Główni bohaterowie to rodzeństwo Bordelonów: dziennikarka i aktywistka Nova (Rutina Wesley), mający za sobą problemy z prawem młody ojciec Ralph Angel (Kofi Siriboe) i bizneswoman Charley (Dawn Lyen-Gardner). Po rozstaniu z mężem, gwiazdą koszykówki, Charley przeprowadza się z nastoletnim synem Micah z Los Angeles na farmę w Luizjanie, a tym samym dołącza do reszty rodzeństwa. Próbują wspólnie zarządzać należącą wcześniej do ich zmarłego ojca plantacją trzciny cukrowej, co nie jest takie proste. Wracają rodzinne demony, kolejne przeszkody to rasistowskie uprzedzenia białych zarządców innych plantacji i przeszłość Rlpha Angela.

Nie jest to jednak ckliwy melodramat. Prócz problemów współczesnej Czarnej Ameryki produkcja pokazuje eklektyczną kulturę Południa USA z muzyką Nowego Orleanu, ucztami w stylu soul food i kadrami na miarę tych z przełomowego filmu „Córki pyłu” Julie Dash (1991).

Zresztą Dash wyreżyserowała kilka odcinków drugiego sezonu „Queen Sugar”. Przyjęła zaproszenie Avy DuVervay, która do pokierowania serialem zaprosiła wyłącznie czarnoskóre reżyserki. „Queen Sugar” to także kultywowanie afroamerykańskiej tożsamości. W pierwszym odcinku drugiego sezonu rodzina świętuje Juneteenth, zwane potocznie „czarnym Dniem Niepodległości”. To upamiętnienie 19 czerwca 1865 r., kiedy to gen. Gordon Granger dotarł z żołnierzami Unii do Galveston w Teksasie z wiadomościami o zakończeniu wojny domowej i emancypacji niewolników z konfederackiego Południa.

Na koniec smutna wiadomość i złożenie muzycznego hołdu raperowi Prodigy, połowie nowojorskiego duetu Mobb Deep. Albert „Prodigy” Johnson zmarł 20 czerwca w Las Vegas. Muzyk cierpiał na anemię sierpowatą. Mobb Deep największe sukcesy odnosili w latach 90. Dzięki takim albumom grupy jak „The Infamous” (1995) i „Hell On Earth” brudne brzmienie i uliczne rymy wróciły na tzw. Wschodnie Wybrzeże.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Sz.P. Wrobel pisze pani m.in:
    – „Według statystyk w 2015 r. amerykańska policja zastrzeliła 991 osób, z czego 258 stanowiły osoby czarnej rasy.”
    Prosze dodac do tej statystyki 141 policjantow ktorzy tym samym okresie stracili zycie, in the line of duty, nie tylko od kul kryminalstow. Cyt.: „..przyzwolenie na stosowanie kontrowersyjnego prawa „stand your ground” w wielu stanach (w wolnym tłumaczeniu oznacza ono „nie ruszaj się, nie cofaj się”, a upraszczając polega na przyzwoleniu na zabijanie w obronie własnej, nawet kiedy jednyną przesłanką do strzału jest stwierdzenie, że „osoba wygląda podejrzanie.”
    Nieprawda Sz.P.
    „Stand your ground” to cyt.:
    – „…generally allowing people to stand their ground instead of retreating if they reasonably believe doing so will „prevent death or great bodily harm.” i dalej:
    – „..with laws specifically affirming one’s right to defend themselves, even outside of their homes and with deadly force if necessary.”
    Prosze nie demonizowac, prosze uczciwie podchodzic do tematu. Sprawe Trayvon Martin sledzilem wraz milionami Amerykanow;
    to nie byl grzeczny licealista ktory „zginal” z rak rasisty.
    Konczac mam dla Sz. P. cytat, troche nie na temat i troche tak;
    – „I’m watching the news: Tupac Shakur was assassinated, Biggie Smalls assassinated, struck down by assassin’s bullets. No, they wasn’t ! Martin Luther King was assassinated, Malcolm X was assassinated, John F. Kennedy was assassinated. Them two niggas got shot! Shit, I love Tupac, I love Biggie, but school will be open on their birthday.”
    Chris Rock
    P.S. Troche za dlugie teksty pani pisze. Prosze pamietac, ze blogi Polityki to blogi glownie dla tzw. zgredow. Zgredy usypiaja juz po trzecim zdaniu.

  2. @maciekplacek – Szanowny panie, miło że wrócił pan do komentowania na blogu. 🙂 Kontrowersyjne prawo pozwala, jak napisalam (dodając w uproszczeniu)na działanie w obronie własnej, nawet w tak kuriozalnych przypadkach, jak zabójstwo Trayvona Martina. Jeśli śledził pan tę sprawę, wie pan doskonale, że Martin nie był uzbrojony, wracał ze sklepu z cukierkami i mrozona herbatą ( i absolutnie nikomu nie wadził, a to, że w szkole trochę rozrabiał i palił trawę – co wyciągnięto później, nijak się ma do faktów podanych wyżej). Przedstawiciel strazy sąsiedzkiej George Zimmerman zobaczył w nastolatku ubranym w bluzę z kapturem potencjalne niebezpieczeństwo. Zadzwonił na policję, powiedział o swoich wątpliwościach, słuzby poleciły mu nie niepokoić nastolatka, ale on nie posłuchał. Między nim a Martinem wywiązała się bójka, chłopak zginął od kilku strzałów. Śledził pan proces Zimmermana i dyskusję na temat prawa „stand your ground”, które ewidentnie sprzyja zabójcom? Dlatego wspomniałam o wzajemnie nakręcającej się spirali uprzedzeń. To jest problem – Martin, Castile i inni nie zginęliby w taki sposób, gdyby byli biali. Padli ofiarą uprzedzeń, paranoi. Winny oczywiscie jest system, przemoc w miejskich dżunglach, bezrobocie, etc., i wszyscy oni, także sprawcy, są ofiarami tego systemu. Podchodzę do tematu uczciwie, statystyki też są prawdziwe (proszę spojrzeć na linka). Owszem, policjanci też giną. Ilu z nich zginęło z rąk Afroamerykanów?

    Nie porównałam nigdzie śmierci raperów, którzy zginęli prawdopodobnie z powodu potyczek gangów (plus konflikt Wchodnie-Zachodnie Wybrzeże, teorii jest wiele, właśnie powstaje na ten temat serial „Unsolved”) z zabójstwami Kinga i Malcolma X na tle politycznym (znów uproszczenie). Ale w przypadku Castile’a czy Martina, słowo „zabójstwo” jest jak najbardziej na miejscu.

  3. Nie wiem w czym prawo „Stand Your Ground” jest kontrowersyjne? Mam ustapic pola bandycie, mam nie reagowac w obronie wlasnej, w obronie domu, rodziny czy chocby przechodnia, sasiada ?
    Tak, Martin nie byl uzbrojony, ale to on fizycznie zaatakowal Zimmermann’a. Nie tylko zeznania naocznych swiadkow, ale wszystkie dowody i ekspertyzy na to wskazuja. Martin dostal jeden postrzal w piers jak lezal na Zimmeramannie bijac jego glowa o chodnik. Prosze zobaczyc zdjecia. Martin nie ma obrazen fizycznych tylko Zimmeramann. Nie prosze pani, miedzy nimi nie wywiazala sie bojka, tylko jak zeznania i dowody wskazuja, Zimmeramann zostal fizycznie zaatakowany.
    Z tym sie zgodzilo Jury (zlozone z AfroAmerykanow, EuroAmerykanow i LatinoAmerykanow) i jednomyslnie wydalo werdykt ; not guilty.
    „On February 24, 2015, the United States Department of Justice announced that;
    – „there was not enough evidence for a federal hate crime prosecution.”
    Wszystko na temat tego wydarzenia jest dostepne na You Tube i online.
    – „Owszem, policjanci też giną. Ilu z nich zginęło z rąk Afroamerykanów?”
    Nie wiem gdzie pani obecnie rezyduje, jezeli na Osiedlu XX-lecia w Pultusku moze pani tego nie wiedziec, ale jezeli w USA, nie moze zaslaniac sie pani niewiedza.
    Czy mam pani podac liste policjantow, glownie EuroAmerykanow, zamordowanych przez AfroAmerykanow z zasadzki, z premedytacja? Chocby wczoraj w Kaliforni AfroAmerykan zastrzelil policjanta, ciezko zranil drugiego. Prosze mi podac przyklad kiedy to policjanci, EuroAmerykanie, urzadzili sobie zasadzke na AfroAmerykanow?
    A taka zasadzke zrobil AfroAmerykan w Dallas w 2016 r. zabijajac pieciu policjantow raniac dziewieciu. W Baton Rouge AfroAmerykan z zasadzki zabil trzech raniac rowniez trzech. Ofiarami jego byli EuroAmerykanie. To tylko dwa przyklady, a lista jest dluga.
    „To jest problem – Martin, Castile i inni nie zginęliby w taki sposób, gdyby byli biali.”
    Serwuje tu pani „Black Lives Matter” demagogie. Organizacja ta, jezeli ich tak mozna nazwac, ponosi moralna odpowiedzialnosc za smierc wielu, bardzo wielu policjantow w tym AfroAmerykanow.
    A licznik ciagle bije.
    – „Padli ofiarą uprzedzeń, paranoi. Winny oczywiscie jest system, przemoc w miejskich dżunglach, bezrobocie, etc., i wszyscy oni, także sprawcy, są ofiarami tego systemu. ”
    A jaki to ten „system” jest szanowna pani ?
    Czy to system jest winien, ze praktycznie w „dzunglach miejskich” nie ma rodzin, ze caly „way of life” rezydentow jest oparty o welfare (rozdmuchany do nieprzyzwoitosci przez Obame), to system zmusza ich porzucania szkol, do rozboju. Wystarczy popatrzec co sie dzieje w Chicago, to nie system zabija dzieci na ulicy tylko gangi AfroAmerykanow siejacych terror. Bezrobocie ? Przyjmnie pani 25-latka ktory nie zna tabliczki mnozenia, czyta na poziomie pierwszoklasisty, o ile wogole. Gdzie pani zyje, co pani czyta i oglada szanowna pani ?
    „Ale w przypadku Castile’a czy Martina, słowo „zabójstwo” jest jak najbardziej na miejscu.”
    O tym czy sa to „zabojstwa” decyduje sad a raczej The Jury of Her Peers.

    Uklony.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @maciekplacek – Drogi panie, co pan ma z tym Pułtuskiem? 🙂 Pojawia się już któryś raz w pana komentarzach. Jeśli czytają je mieszkańcy Pułtuska, mogą poczuc się urażeni. 😉 A tak trochę poważniej, rozumiem, o co panu chodzi, a na temat moich pobytów w Stanach pisałam już wcześniej. Zresztą, i moja, i pana noga mogły tam nie postać nigdy, jak słusznie pan zauwazył, ekspertyzy, nagrania video i materiały z każdej ze spraw można z powodzeniem znaleźć w sieci.
    Zimmerman chodził za Martinem i mu się naprzykrzał, a po ostrej wymianie zdań, to on pierwszy go zaatakował (co potwierdził sam prokurator). Martin nie pozostał dłużny, stąd okaleczenia Zimmermana. Tak, była to bójka. Martin był nastolatkiem, dał się sprowokować. Po co Zimmerman go niepokoił? Czy fakt, że szedł w nocy po okolicy w bluzie z kapturem i był Afroamerykaninem (wszystko to zaniepokoiło Zimmermana), był wystarczającym powodem, żeby za nim chodzić? (w aktach pojawiło się nawet słowo „sledzić”, policjanci polecili Zimmermanowi zaprzestanie, on nie posłuchał). Czy chce pan powiedzieć, że Martin zasłużył na swój los? Pisałam o systemie, uprzedzeniach rasowych i paranoi nie bez powodu. A skoro zna pan biografię Martina, proszę też poznać biografię Zimmermana i jego wcześniejsze problemy z agresją (m.in. przemoc domowa) oraz późniejsze (po sprawie Martina) problemy z prawem. Wracając do sprawy. Zimmerman był koordynatorem ochotniczej straży sąsiedzkiej. Taka straż była potrzebna, bo mieszkańcy Stanford na Florydzie nie czuli się wieczorami bezpiecznie. Nie czuli się bezpiecznie z powodu napadów z bronią w ręku. Około 50 proc. mieszkanców Stanford to biali, 30 proc. Afroamerykanie, a 20 proc. Latynosi. Zimmerman (sam Latynos) miał wcześniej wielokkrotnie miał do czynienia z młodymi przedstawicielami mniejszości, stąd kiedy zobaczył Martina, wykazał się nadgorliwością. Nie wątpię, że prawo „stand your ground” ma i swoje dobre strony, ale zostawia też furtkę dla bezkarności dla takich, jak Zimmerman. Policjant, który zabił Castile’a też zabił, bo uznał ofiarę za osobę potencjalnie niebezpieczną (mimo że Castile postępował zgodnie z prawem). Jednak prawo jest, jak na razie, po stronie sprawców, więc wbrew pozorom nie ma wielkiego znaczenia kolor skóry ławy przysięgłych. Nie znaczy to, ze to prawo jest dobre. Tak, to w dużej mierze wina systemu. Systemu, który po II wojnie światowej stworzył miejskie getta dla najbiedniejszych, czyli głównie dla mniejszości etnicznych(proszę pojechać np. do Francji, tam jest podobnie) z niskim poziomem edukacji, niskimi zarobkami, sklepami z alkoholem na każdym rogu, ale małą ilościa bibliotek. Jest bezrobocie, jest frustracja, czy to dziwne, ze pojawia się przemoc, a a handel narkotykami jawi sie jako świetny sposób na dorobienie sobie? Na temat miejskich gett napisano już tyle, że nie ma sensu, żebym ja pisała elaboraty. I żeby było jasne, pisząc to, pod żadnym pozorem nie usprawiedliwiam przemocy, także tej wobec policjantów, i tej, którą pan przytacza. A jeśli chodzi o statystyki dotyczące okoliczności, w jakich gina w USA policjanci, proszę zajrzeć tutaj: https://www.fbi.gov/news/pressrel/press-releases/fbi-releases-2015-statistics-on-law-enforcement-officers-killed-and-assaulted . Tutaj kolejne statystyki, tym razem zeszłoroczne (policjanci giną głównie z rąk białych): http://www.mintpressnews.com/police-getting-shot-2016-white-men-pulling-trigger/216339/ . Serdeczności.

  6. „Nie wątpię, że prawo „stand your ground” ma i swoje dobre strony, ale zostawia też furtkę dla bezkarności dla takich, jak Zimmerman.” „Bezkarnosci” ?
    Podwaza pani nie tylko caly system prawny w USA, konstytucje, ale uczciwosc i inteligencje jurorow wydajacych decyzje. Bo nie widzieli tego co pani widzi. Troche skromnosci zalecam i zmiane towarzystwa.
    To ze „potwierdził sam prokurator” nie ma znaczenia, zadnego. Od tego sa dowody i zeznania swiadkow. Angela Corey (prosecutor) chciala zrobic kariere oskarzajac Zimmermanna o „second-degree murder” co zostalo zgodnie wysmiane przez prawnikow, nie tylko zostala upokorzona decyzja Jury, ale i przegrala jako rezultat wybory. Podobnie jak ze sprawa Freddie Gray w Baltimore, pani prosecutor Marilyn Mosby wyglupila sie z „second-degree murder” by dostac podobna nauczke jaka dostala pani prosecutor na Florydzie. Takie sa rezultaty affirmative action albo punktow za pochodzenie w obsadzaniu urzedow.
    Wczoraj 4-go, w Swieto Niepodleglosci, w NYC matka trojga dzieci, policjantka zostala zamordowana w execution-style przez…
    No kogo, jak pani mysli?
    a. black man
    b. AfroAmerican
    c. nigga’
    Jezeli policja staje sie zwierzyna lowna trudno sie dziwic, ze „pannikuje”, ze bywaja „jumpy”.
    W Chicago przez swiateczny weekend 102 osoby byly postrzelone z czego 15 smiertelnie. Jak pani mysli kim byly ofiary i perpetrators ?
    a. blacks
    b. AfroAmericans
    c. niggas
    Nie prosze pania, nikt w USA celowo nie stworzyl gett.
    Prosze sie zapoznac z programem Great Society i trylionami wydanymi na ten cel.
    „You can lead a horse to water but you can’t make him drink”
    P.S. Juz zamieniam Pultusk na Cycow. Jest taka miejscowosc, ale bez osiedla XX-lecia.
    Nie chce zamieniec nasza dyskusje w „smolenska, wiec koncze.

    Przyjemnego lata zycze – wherever you are Mrs. Wrobel.

  7. @maciekplacek – Cyców? 🙂 Drogi panie Maćku Placku… 😉 To nie o percepcję chodzi, tylko o przyzwoitość, a prawa bywają wadliwe, na ten temat przetoczyło się tyle dyskusji, że nie ma sensu już pisać elaboratów. Nie przekonam pana, i nie zamierzam. Dziwi mnie tylko to, że szanując tak owo prawo pisze pan o tym, że Corey „zaszalała”, a Mosby „wyglupiła się”. Taka retoryka, którą stosuje na przykład nasza partia rządząca – nie jesteś z nami, to jesteś przeciwko nam, jest mi obca. Wysłałam panu linki do tekstów ze statystyka mi dotyczącymi śmierci policjantów oraz tego, kto jej w większości za te przestępstwa odpowiedzialny. Proszę zrobic z tym, co pan uważa. „W większości”, to oczywiscie nie oznacza, że Afroamerykanie wcale nie popełniają takich przestępstw, nie próbuję ich, nomen omen, wybielać. I jasne jest, że miejskich gett nie stworzył jakiś wielki brat. Program great society, jak i cała prezydentura Lyndona B. Johnsona, zapisały się pozytywnie na kartach historii Czarnej Ameryki, ale to było wciąż za mało ( i za krótko), żeby zatrzymać tworzenie się rasowych gett miejskich. Wzajemnie, udanych wakacji.