Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Czarna Ameryka - Blog Marty Wróbel Czarna Ameryka - Blog Marty Wróbel Czarna Ameryka - Blog Marty Wróbel

27.02.2017
poniedziałek

August Wilson – cichy bohater Oscarów

27 lutego 2017, poniedziałek,

Miniona Oscarowa noc przejdzie do historii przynajmniej z kilku powodów: nagrody omyłkowo przyznanej filmowi „La La Land”, historycznej i zasłużonej wygranej „Moonlight” (Film roku), turystów, których prowadzący galę Jimmy Kimmel wpuścił do Dolby Theatre w Los Angeles, i statuetki w kategorii Najlepsza aktorka drugoplanowa dla Violi Davis, która tym samym została pierwszą czarnoskórą aktorką z Oscarem, Emmy i nagrodą Tony.

O tym, że Oscary w tym roku nie były tak białe jak wcześniej oraz o tym, jak to możliwe, że podczas transmitowanej na żywo ceremonii rozdania najważniejszych laurów filmowych na świecie i wręczenia nagrody w najważniejszej kategorii dochodzi do takiej pomyłki, przeczytają Państwo zapewne w wielu innych miejscach. Zanim jednak przejdę do tematu dzisiejszego wpisu – opowieści o cichym bohaterze tegorocznej gali – dodam jeszcze, że cieszy mnie Oscar dla Mahershali Alego (Najlepszy aktor drugoplanowy, „Moonlight”). Czekał na docenienie 16 lat, teraz jest jego czas (m.in. „Kiksy”, „Ukryte działania”, „Luke Cage”, w tym roku do amerykańskich kin wejdzie fabuła o raperce Roxanne Shanté „Roxanne Roxanne”, w której gra jedną z głównych ról). Oby trwał jak najdłużej.

Kiedy Viola Davis odbierała nagrodę za rolę w „Fences”, dwukrotnie wspomniała o czarnoskórym dramatopisarzu Auguście Wilsonie (1945-2005). Scenariusz do obrazu opowiadającego historię 53-letniego śmieciarza Troya, jego żony Rose i syna Cory’ego powstał na kanwie sztuki teatralnej, za którą w 1987 roku Wilson otrzymał Tony i Pulitzera. Zmarły 12 lat temu artysta dostał w tym roku pośmiertną nominację do Oscara w kategorii Najlepszy scenariusz adaptowany.

W tej kategorii obraz „Fences” pokonał „Moonlight”, ale najważniejsze, że o Wilsonie znów się mówi. Davis podziękowała Denzelowi Washingtonowi – reżyserowi „Fences” i odtwórcy głównej roli w filmie, „za oddanie kontroli (nad procesem twórczym) w ręce Boga i Augusta Wilsona”, zadedykowała też autorowi swoją statuetkę, chwaląc jego wkład w wynoszenie na piedestał spraw zwykłych ludzi.

Viola Davis dziękuje za Oskara w kategorii Najlepsza aktorka drugoplanowa:

W 30. rocznicę pierwszej Broadwayowskiej premiery sztuki i 60 lat od czasu, w którym rozgrywa się jej akcja, historia zatoczyła koło. A duet Davis i Washington błyszczy w „Fences” po raz drugi. Siedem lat temu zagrali te same role Troya i Rose w broadwayowskim Cort Theatre, za co oboje otrzymali po „teatralnym Oscarze”. Jest duża szansa na to, że Wilson, uważany za jednego z najważniejszych dramatopisarzy drugiej połowy XX wieku, byłby zadowolony z ekranizacji Washingtona. Kiedy hollywoodzkie studia proponowały mu lukratywne umowy za przeniesienie „Fences” na duży ekran, odmawiał, bo nie chciał, żeby reżyserii podjął się biały twórca. Tłumaczył, że nie chodzi mu o uprzedzenia rasowe, ale o względy kulturowe, bo osoba, której obce jest doświadczenie bycia czarnym w Ameryce i nie jest częścią afroamerykańskiej kultury, nie zrozumie realiów i przesłania utworu.

„Fences” jest częścią „Century Cycle”, cyklu dziesięciu sztuk poświęconych życiu i tożsamości czarnych Amerykanów. Każda z nich rozgrywa się w innej dekadzie XX wieku, miejscem akcji dziewięciu z nich jest Pittsburgh’s Hill District (zwana „Harlemem Pittsburga”) w Pensylwanii, dzielnica, w której autor się wychował.

Bohaterowie „Fences”, i wszystkich innych sztuk Wilsona, są czarnoskórzy, ale z opowieściami o ich zmaganiu się z codziennością może się utożsamiać każdy. Uniwersalność sztuk i umiejętność pokazywania zmieniających się socjopolitycznych realiów przez pryzmat codziennych spraw niezamożnych Afroamerykanów to pierwsze, a przedstawianie historii czarnej Ameryki z jej krwią, potem i łzami – to drugie.

Weźmy frustracje śmieciarza Troya. W młodości trafił za kratki za niezamierzone morderstwo, które popełnił podczas napaści. Kradł, bo wychowany w biedzie, stał się produktem swojego środowiska. Był świetnie zapowiadającym się baseballistą, ale ze względu na kolor skóry nigdy nie trafił do wymarzonej głównej ligi amerykańskiego baseballu (Major League Baseball). Jako śmieciarz też zmaga się z dyskryminacją rasową, a jego największe osiągnięcie to awans na kierowcę śmieciarki. Niespełniony, nie pozwala się spełnić synowi Cory’emu (w filmie zagrał go Jovan Alepo), zdradza kochającą żonę, tworzy dystans między sobą a lojalnym przyjacielem. A w tle lata 50. ubiegłego wieku – z rasistowskimi prawami Jima Crowa i ograniczeniami odbierającymi Afroamerykanom poczucie człowieczeństwa.

Początek zwiastuna to fragment jednej z najmocniejszych scen w filmie. Doskonale pokazuje ona napięcie między ojcem a synem. W pierwszej wersji spektaklu na Broadwayu, ta sama scena zagrana przez znakomitych Jamesa Earla Jonesa (Troy) i Courtney’a B. Vance’a (Cory), jest jeszcze bardziej intensywna (nagranie całego spektaklu można znaleźć na YouTube):

Jeśli afroamerykańska noblistka Toni Morrison jest sumieniem Ameryki, to Wilson był z pewnością najbardziej wnikliwym kronikarzem amerykańskiej codzienności. Jednak jego twórczość z prozą Morrison, która napisała przedmowę do książkowego wydania dramatu „The Piano Lesson” (kolejny Pulitzer dla Wilsona, premiera na Broadwayu w 1990 roku), ma sporo wspólnego: duchy przeszłości, mistycyzm, folklor, trudne relacje między członkami czarnych rodzin.

Podobnie jak poeta, pisarz i dramatopisarz Amiri Baraka, Wilson starał się o to, aby jego sztuki miały polityczne przesłanie, a Ed Bullins zainspirował go do wnikliwego pisania o codzienności. Kolejna charakterystyczna cecha twórczości Wilsona to niezwykły rytm dialogów, który niesie opowiadane w sztukach historie. Zasłyszane w restauracjach, u fryzjera czy na stacjach benzynowych rozmowy i zamiłowanie do bluesa, którego nazywał „najlepszą poezją czarnych, jaką kiedykolwiek wynaleziono” – te inspiracje stały się częścią fabuł najczęściej inspirowanych autentycznymi wydarzeniami.

August Wilson

August Wilson

August Wilson urodził się w 1945 r. w Pittsburgu jako Frederick August Kittel Jr. Był owocem trudnej miłości czarnoskórej kobiety i białego mężczyzny – kucharza i alkoholika. Po śmierci ojca przyjął nazwisko panieńskie matki – Wilson. Piątka rodzeństwa, brak bieżącej wody, bieda i zabawy z dziećmi imigrantów o różnym kolorze skóry – tak wyglądało wczesne dzieciństwo dramatopisarza.

Matka – postawna, zdecydowana kobieta, grała w karty, przeklinała, ciężko pracowała i miała duże ambicje wobec zdolnego syna. Ojciec był w życiu małego Augusta prawie nieobecny, dlatego pierwszym ważnym męskim wzorcem stał się dla niego, także pochodzący z Pittsburga, czarnoskóry bokser Charley Burley. Wilson uczęszczał do kilku szkół, w „białej” był jednym z kilkunastu uczniów o ciemniejszym kolorze skóry. Outsider, ani biały, ani czarny. Biali koledzy nie pozwalali mu zapomnieć o jego pochodzeniu. Po przyjściu do klasy wielokrotnie zastawał kartki z napisem „nigger go home”. Z kolei w „czarnej” szkole nie czuł się doceniany. Po tym jak nauczycielka oskarżyła go o plagiat, bo – jej zdaniem za dobrze jak na swój wiek – napisał esej o Napoleonie Bonapartem, rzucił szkołę na dobre.

Już wcześniej lokalna biblioteka była drugim domem Augusta, ale od kiedy skończył 15 lat, zaczął spędzać tam po kilka godzin dziennie. Nie chcąc rozczarować matki, udawał, że chodzi do szkoły, a tak naprawdę kontynuował edukację samodzielnie. Czytał też najważniejsze dzieła afroamerykańskich pisarzy – Ralpha Ellisona, Richarda Wrighta czy Jamesa Baldwina. Interesował go Black Arts Movement, a potem ruch Black Power i ideologia Narodu Islamu. W latach 60. współtworzył Black Horizon Theater w Pittsburgu, współpracował też z Penumbra Theatre Company w Saint Paul w Minnesocie.

Pierwsza sztuka Wilsona, „Jitney”, miała premierę w 1982 r. w Allegheny Repertory Theatre w Pittsburgu. Opowieść o problemach kierowców nielegalnych taksówek w latach 70., którą dramatopisarz zawarł w sztuce, znał z autopsji, bo sam dorabiał sobie jako taksówkarz. W międzyczasie była wystawiana w wielu miejscach, w tym roku wróciła na Broadway (w 2000 roku była wystawiana w teatrze off-broadwayowskim). Jedną z głównych ról zagrał Andre Holland (ostatnio można go oglądać m.in. w „Moonlight”):

Kariera Wilsona nabrała tempa w połowie lat 80. Posypały się nagrody, prócz Pulitzera i Tony, między innymi New York Drama Critics’ Circle Award i Outer Critics Circle Award. Na scenie dramatopisarz pozostał wierny Pittsburgowi. Faulkner miał swoją Yoknapatawpha Country, Wilson miał Hill District. W jego sztukach przez lata zagrało wielu znanych z dużego i małego ekranu czarnoskórych aktorów. Prócz tych już wcześniej wymienionych także Angela Basset, Charles S. Dutton, Laurence Fishburne i Samuel L. Jackson.

Po śmierci Wilson został uhonorowany przez American Theater Hall of Fame. Jak wspominała w wywiadach jego trzecia żona kostiumolożka Constanza Romero, do końca zapisywał zasłyszane rozmowy na serwetkach i kawałkach kartek. Potem z fragmentów dialogów powstawały konkretne historie. Zanim zasiadł do komputera, zawsze dokładnie mył ręce. Przedmioty związane z twórczością autora można obejrzeć w August Wilson Center for African American Culture w Pittsburgu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Sz. P. Wrobel pisze pani;
    „..cieszy mnie Oscar dla Mahershali Alego…
    Czekał na docenienie 16 lat,..”
    DiCaprio od nominacji za „What’s Eating Gilbert Grape” czekal na Oscara ponad 20 lat, Jeff Bridges od „The Last Picture Show” czekal blisko 40 lat na Oscara. Aktorskie talenty obu panow, w mojej skromnej opinii, sa nieporownywalne z talentem Mahershala Ali.
    Nie widzialem „Moonlight”, nie widzialem „La La Land”, sa one na mojej liscie, ale na samym dole. Natomiast polecilbym pani film ktory dostal 4 nominacje, w tym Jeff Bridges – „Hell or High Water”.
    – „Weźmy frustracje śmieciarza Troya. W młodości trafił za kratki za niezamierzone morderstwo, które popełnił podczas napaści.”
    Ciekawy wygibus jezykowy Sz.P. tu zaprezentowala; „niezamierzone” morderstwo podczas napasci. Idac „na napad” gdyby Troy zamiast „kopyto” wzial np. taser nie doszloby do „niezamierzonego morderstwa”. A najlepiej gdyby Troy nie szedl na napad.
    – „Jako śmieciarz też zmaga się z dyskryminacją rasową, a jego największe osiągnięcie to awans na kierowcę śmieciarki.”
    Sanitation (smieciarze) w latach 40-60-tych i wczesniej, bylo kompletnie opanowane przez mafie. Czarny czy bialy nie mialo zadnego znaczenia, znaczenie mialo kim taki smieciarz byl dla kogos z mafii.
    Troy zostal kierowca; most likely, he had an offer he couldn’t refuse.
    Zapewne ten fragment zyciorysu umknal mu z pamieci.
    – „… afroamerykańska noblistka Toni Morrison jest sumieniem Ameryki, …” Nie zgadzam sie z tym.
    Sumienie Ameryki mozna znalezc duzo wczesniej, ze wymienie:
    T. Paine, Twain, Steinbeck, Faulkner, T. Williams, Heller, Salinger, Capote, lista jest b. dluga.
    – „Podobnie jak poeta, pisarz i dramatopisarz Amiri Baraka, Wilson starał się o to, aby jego sztuki miały polityczne przesłanie…”
    Czy pani wie pani naprawde byl Amiri Baraka? Co swoja tworczoscia reprezentowal i jakie mial przeslanie polityczne?
    – „Po tym jak nauczycielka oskarżyła go o plagiat, bo – jej zdaniem za dobrze jak na swój wiek – napisał esej o Napoleonie Bonapartem, rzucił szkołę na dobre.”
    She said/he said.

    Sz. P. Wrobel, Czarna Ameryka jest to temat ktory, jak sie domyslam, fascynuje pania, niech sie zapytam:
    Czy z okien pani mieszkania widac starowke Pultuska (tylko przyklad), czy byc moze jest to Monument St. w Baltimore, downtown Camden NJ, Herman Gardens w Detroit, Chatham w Chicago lub Tioga-Nicetown (co za ironia) w Philadelpiha, etc. To jest tzw. punkt siedzenia i widzenia.
    Byl taki TV show „The Wire” rozgrywajacy sie w Baltimore (5 seasons), rzeczywistosc Baltimore dawno przerosla fikcje wspomnianego TV show. Taka jest rowniez Czarna Ameryka i prosze o niej pamietac.

  2. Maciekplacek, czasem brzmi Pan jak rasista.

  3. Moonlight Pan nie widział , ale oczywiście wie Pan , że Jeff Bridges był lepszy . Współczuję „obiektywizmu”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @maciekplacek – Nie wiem, ile pan widział z Alim filmów, ale to jest znakomity aktor. Co nie zmienia faktu, że wielu innych znakomitych i z większym dorobkiem Oscara nie dostało, jak Samuel. L. Jackson.
    Nie będę opowiadać fabuły, ale w skrócie chodzi o to, że Troy zabił wskutek splotu okolicznosci, które nie do końca były jego winą, to kolejny przykład tragizmu tej postaci, czego symbolem jest tez nazwisko Maxson, zbitka nazwy linii Masona-Dixona, oddzielającej stany północne od południowych. Troy jako pierwszy czarny w okolicy zostaje kierowcą w śmieciarki, wcześniej ten przywilej mieli tylko biali. I jest to dla niego powód do dumy.
    Jeśli chodzi o Barakę, to tak, interesuje mnie szczególnie jego poezja. I nie wiem, co powinnam teraz napisać, może zada pan bardziej konkretne pytanie lub urządzimy mały teścik. 😉 Wilsona inspirowała polityczna sztuka całego Black Arts Movement, w tym twórczość Baraki, o czym wielokrotnie wspominał.
    Zle pan trafil, bo akurat w Baltimore mieszkałam pół roku, Panie (Maćku) Placku. 🙂

  6. Mahershala Ali widzialem w nastepujacych filmach:
    „The Curious Case of Benjamin Button”, „Predators”, „The Place Beyond the Pines”, w ktoryms z „Hunger Games” a ostatnio w „Free State of Jones”. Z TV we wszystkich „House of Cards”.
    Zadna z jego rol nie zostawila na mnie lasting impressions.
    Amiri Baraka byl rasista i virulent anti-semitic.
    Gratuluje wyboru lektury i fascynacji.
    Wroce na moment do Oscarow: Adrian Brody dostal Oscara za „Pianiste”, czy zasluzenie? Popatrzmy kogo on m.in. „pokonal”: Daniel Day-Lewis za „Gangs of New York”, Michael Caine za „The Quiet American”, Jack Nicholson za „About Smith”. Cieszylem sie z tych Oscarow, ale jednoczesnie wiadomym bylo, ze to Daniel Day-Lewis „hands down” powinien dostac Oscara a Scorsese for Best Picture – w zamian mediocre „Chicago” dostalo. Co ja chce powiedziec; Oscary od jakiegos czasu staly sie arena politycznych manifestacji.
    P.S. Cieszy mnie, ze miala pani okazje poznac Baltimore, mam nadzieje, ze nie tylko Seaport Area, ze zaglebila sie pani w tzw. black neighborhoods. Bylem w Baltimore kilkakrotnie – wystarczy.

    Dear Justa, race card nor white guilt doesn’t work on me.
    Pani/-nie Justa proponuje raz jeszcze przeczytanie mego pierwszego wpisu, ale w towarzystwie kogos doroslego.

  7. @maciekplacek – Pana coś nie powala, a kogoś innego powala i na odwrót, takie życie. 🙂 Baraka miał w swojej twórczości różne etapy, mnie najbardziej interesują jego związki z bitnikami, cenię książkę „Blues People”, znakomity, nagrany z Sun Ra album „Black Mass”, ciekawe są też ostatnie lata, od publikacji wiersza „Somebody Blew Up America”. Mieszkałam w pobliżu Fremont Avenue – to zachodnia część Baltimore, głównie zamieszkiwana przez Afroamerykanów. Potem przeniosłam się do Canton. A pan gdzie rezyduje?

  8. Dziekuje za interesujacy wpis.
    Oczywiscie, ze nagradzane filmy lubia miec podtekst polityczny w zaleznosci od sytuacji. Teraz otwarto sie na czarnych. Istotne i czemu nie? Nie zyjemy w prozni, w ktorej moga wirowac wylacznie artystyczne srodki wyrazu. Dodam takze, ze jestem za poprawnoscia polityczna, wszelakimi afirmatywnymi akcjami. Nie kazdy mial mozliwosc urodzic sie rownie dobrze jak niektorzy tu dyskutanci, zapewne o orientacji chrzescijanskiej.
    Opinie pogardzajacych czarnymi ( podparte tendencyjnymi wyliczankami i przykladami a takze: nie widzialem, nie czytalem, ale wiem) mowia wylacznie o uprzedzeniach piszacego. Ci rasisci nawet nie probuja pomyslec jak to jest byc czarnym, ale za to wiedza jaki on jest. Polecam film czarnego rezysera na podstawie ksiazki J. Baldwina „I am not your nigger”. Obejrzalam wszystkie tegoroczne „czarne”filmy z wyjatkiem tego omawianego i wlanie po przypomnieniu o nim juz lece do kina.
    Praca kierowcy sanitation -ciezarowki zarowno w czasach dawnych jak i teraz nie jest uwazana za cos ponizajacego. Ktos musi to robic, zreszta za nienajgorsze pieniadze. Nie tylko w USA. Zarobki ok. 50tys. dobre ubezpieczenie, urlop, druga emerytura i inne benefity… A w NY jak sie zdarzy „dobra zima” i trzeba na okraglo plugowac to doskonale przeliczanych nadgodzin jest ogromna ilosc.

  9. Sz.P.Wrobel,
    Jak wspomnialem, bylem kilkakrotnie w Baltimore; jeden weekend jako turysta (juz w sobote mielismy dosyc) oraz dwukrotnie na Microsoft Seminar-Conference. Miasto zupelnie mnie nie interesuje, powiem wiecej, gdyby nie Seaport, Baltimore bylby „American Mogadishu”. Jestem stalym rezydentem MS W-wa, jestem rowniez rezydentem „well to do town” in a „well to do” county zamieszkalej glownie przez white, central, northern and western European, in the Northeastern state. Let’s leave it at that.
    Dziekuje za udzielona mi goscine i zycze milego weekendu.

  10. Poniewaz z y003 pisze bezosobowo, ja to zrobie podobnie.
    Czy tacy jak ja o „orientacji chrzescijanskiej” moga liczyc na tolerancje takich jak z y003 ? A co ze Swiadkami Jehowy ? Obejmuje ich PC i affirmative action, czy nie ?
    Cecha charakterystyczna pseudo-liberals jest nietolerancja wszystkich tych z innymi pogladami politycznymi, etycznymi, moralnymi nawet gospodarczymi. Nazywa to sie „My way or the highway Liberalism”.
    Zycze z y003 „dobrych zim” i na okraglo plugowania.
    P.S. Czy moze z y003 „wykompinowac” nick jakis mniej enigmatyczny, np. tunia2003

  11. Panie Maciekplacek, proponuję zamiast obrażania mnie i używania argumentów, jak z przedszkola , użyć argumentów merytorycznych. Chyba , że ich Pan nie posiada . Mimo że woli Pan białą część świata , proponuję więcej szacunku i sympatii dla czarnych Braci , to nie boli, gwarantuję.

  12. @z y 003 – Dziękuję za dobre słowo.

  13. moj nick jest @zyta2003, a tu sie jakis dziwny sie pokazuje.
    No wiec bylam na filmie Fences. Oczywiscie mniej to film, a wiecej zekranizowana sztuka. I bardzo dobrze, bo jest to swietna sztuka teatralna. A grajaca zone Viola Davis bez watpienia zasluzenie dostala Oscara. Jak napisano w felietonie to sztuka z uniwersalnym przeslaniem, a nie tylko o czarnych.
    Wstyd sie przyznac, nie znalam tego dramaturga. Pytam moja amerykanska przyjaciolke, czy byla juz na tym filmie, a ona, ze nie, ale widziala sztuke w teatrze te pare lat temu w tej obsadzie. Pamieta dokladnie, bo to bylo wydarzenie.
    Tak sobie mysle, ze gdyby tak utalentowany dramaturg byl bialy, to jego sztuki bylyby wystawiane w teatrach na calym swiecie.